piątek, 6 kwietnia 2012

#10 "Hold on to the feeling and don't let it go"

 *Niall*

Dzięki Lena. Sam nie odważyłbym się zacząć tego tematu. Kątem oka spojrzałem na Mayę. Widać było zmieszanie na jej twarzy. Rozejrzałem się po innych. Mało brakowało, a Liamowi wyszłyby oczy z orbit, a Louisowi prawie wleciała mucha do rozdziawionej buzi. 
-Też chciałbym się dowiedzieć - zacząłem cicho.
Wtedy wszyscy spojrzeli się na mnie. Spuściłem głowę w dół, dając do zrozumienia, że nie jest mi wesoło.
-Chodź - mruknęła Maya i złapała Lenę za rękę, po czym obie wyszły. 
- Niall... o co chodzi ? - spytał Zayn
Westchnąłem.
- Nie wiem czy Maya jeszcze mnie kocha. Ostatnio spędza coraz więcej czasu z tym całym Cole'm. To chłopak tej dziewczyny co się przystawiała do mnie na imprezie u Leny, pamiętacie ? - chłopaki przytaknęli głowami - Nie wiem czy Maya chce wzbudzić we mnie zazdrość czy po prostu jej się znudziłem. 
- A może chce ci pokazać, że było jej przykro wtedy i teraz chce, żebyś ty się tak poczuł - powiedział Lou.
- Bardzo możliwe, ale co mam teraz zrobić?  Przecież czasu nie cofnę, a poza tym sami wiecie, że byłem wtedy lekko wstawiony. 
- Mam pomysł. Zabierz ją na spacer, w którym wszystko sobie wyjaśnicie hmm ? - zaproponował Liam.
- Myślałem o tym , ale nie wiem czy ona się zgodzi, widzisz jak teraz mnie traktuje. 
- Zobaczysz, że jej przejdzie , pamiętasz jak ja głupio się zachowałem w stosunku do Leny, ona mnie kocha i mi wybaczyła. Maya też ci wybaczy - powiedział Hazza i poklepał mnie po ramieniu. 
Spojrzałem na chłopaków , którzy przyjaźnie uśmiechali się do mnie. 
- No jasne, dzięki chłopaki - powiedziałem i wszyscy się przytuliliśmy 
Po piętnastu minutach wróciły dziewczyny. Widząc minę Leny trochę się przestraszyłem. Nigdy nie widziałem jej takiej zdziwionej.
-Szczenięca miłość- parsknęła cicho, rozluźniając trochę atmosferę i zajęła miejsce przy stoliku.
- Nialler ... możesz na chwilę pójść ze mną ? - spytała Maya. Pytająco spojrzałem na chłopaków , którzy znacząco pokiwali głowami.
Wyszliśmy z budynku i pokierowaliśmy się w stronę lodziarni. 
- Kupić ci coś ? - spytałem kierując rękę do kieszeni z pieniędzmi
- Nie, dzięki - odparła sucho 
Kupiłem trzy gałki waniliowych lodów, złapałem Maye za rękę i pociągnąłem w stronę ławki. 
- To powiesz mi o co chodzi ? 
Dziewczyna spojrzała mi głęboko w oczy i zaczęła opowiadać.
Po dziesięciu minutach Maya skończyła, cały czas bohatersko walczyła z łzami. Ja nie mogłem wydobyć z siebie słowa. 
- Pewnie teraz mnie znienawidzisz, ale ja chcę cię przeprosić. To było najgorsze co zrobiłam w moim życiu. 
Pokręciłem tylko głową i położyłem jej palec na ustach.
-Nie mógłbym cię znienawidzić, po prostu bym nie potrafił. Wszystko rozumiem...
Maya rzuciła mi się w ramiona. Czułem jak moja koszulka robi się mokra. 
- Nie płacz - powiedziałem i przytuliłem dziewczynę najmocniej jak tylko umiałem. - Już wszystko będzie dobrze. Chodź, powinniśmy wracać.
Nareszcie ! Jak miło było widzieć, że Maya się uśmiecha. Złapałem ją za rękę i wróciliśmy do kawiarni gdzie czekali na nas przyjaciele.
- No wreszcie ! Co wy , całe USA obeszliście ? - spytał król marchewek.
- No co wy, przecież nie było nas tylko dziesięć minut - mówiła Maya.
- Razy 4 - dodał Harry.
- Ale widzę że już wszystko dobrze, tak ? - spytała Lena, dając Harry'emu kuksańca i kręcąc głową przez głupotę naszych drogich przyjaciół. Harry tylko przygarnął ją do siebie i pocałował w czubek głowy, co spowodowało uśmiech na jej twarzy.
- Wszystko w jak najlepszym porządku - powiedziałem i dałem Mayi buziaka w policzek.
- W takim razie przypominam, że zostało wam mało czasu do odlotu. Tylko dwa dni. Pomyślcie, co chcecie robić- powiedziała Lena 
- Ja to bym zjadł marchewkę - powiedział Lou po chwili namysłu 
Nasz śmiech rozniósł się po całej kawiarni, zwracając na siebie uwagę klientów.

*Liam*

-Daleko jeszcze?- spytałem.
-Tak- przytaknęła Lena.
-Daleko jeszcze?
-Tak!
-No to daleko, czy nie?!
-DALEKO!
Westchnąłem.
-Daleko jeszcze?
-Nie.
-SERIO?!
-NIE!
Prychnąłem.
-Payne, myślałem, że twoją ulubioną bajką jest "Toy Story"!- zdziwił się Louis.
-Myślałeś...
-Ja mam taki pomysł- klasnął Zayn- Na wieczór wypożyczamy "Shrek'a".
Wszyscy się zgodzili, więc zadowolony z siebie przestałem już dręczyć Lenę i grzecznie dotrzymywałem jej kroku w drodze na bilard.
-Jakie robimy drużyny?- przerwał ciszę Nialler i przygarnął szybko do siebie Mayę. Harry zrobił tak samo z Leną.
-Ja idę do was- rzuciłem si.
-A ja nie- mruknął Tomlinson- Bo jak Horan zobaczy jedzenie, to koniec. Lena, mogę się przyczepić?
-Jasne- pociągnęła go za rękę.
-Zayn?- zwróciłem się do chłopaka. Było to oczywiste, że chłopak pójdzie do przeciwnej drużyny. 
Każdy z nas widział, jak on patrzy na Lenę. Tylko sama zainteresowana nie zdawała sobie z tego sprawy. Kiedy Malik podszedł do drużyny dziewczyny, Harry spojrzał na niego kątem oka smutny, ale nic nie powiedział. 
W ciszy ruszyliśmy za Leną, która na cały nasz pobyt tutaj, była naszą przewodniczką. 
-Daleko...
-LIAM!- krzyknęła dziewczyna i wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.

-Ja płacę- poinformowałem- Bierzcie kije, bile i trójkąt i idźcie wybrać stół.
Zrobili to, o co prosiłem. Zapłaciłem i zamówiłem jeszcze dla każdego z nas po coli.
-Nic do jedzenia?- spytała grzecznie barmanka. Zerknąłem na Horana.
-Nie, dziękuję- W końcu nie wspominał, że jest głodny. Inna sprawa, że on zawsze by jadł, ale trudno- mamy grać, a nie jeść.
Z butelkami napojów w rękach ostrożnie skierowałem się w stronę bandy wariatów, którzy byli w trakcie rozwalania sali bilardowej.
-MALIK, STYLES! ODŁÓŻCIE TE KIJE, TO NIE MIECZE ŚWIETLNE!
-ZABRALI MI JE, BYŁEM PIERWSZY- zawył Louis.
-Powiedziałem- odłóżcie!
Tomlinson momentalnie ucichł.
-Dobrze tato, ale nie krzycz tak na nas, to miejsce publiczne- spuścił głowę lokaty i usiadł, jak nieżywy na krześle, a mulat się zarumienił i wtulił się w Lenę, która zaczęła go pocieszać.
-Hej!- Paczcie, Styles ożył, podniósł się z krzesła, jakby było gorące i podbiegł do nich, niczym struś pędziwiatr- Ja też jestem smutny- powiedział, ponownie spuszczając głowę. Zayn posłusznie ustąpił miejsca przyjacielowi i usunął się na bok, a Harry usiadł na kolanach swojej dziewczyny i udawał wystraszonego chłopca.
-Dobra, grajmy- odezwał się Zayn. Oj, ktoś tu sobie chyba nie radzi z emocjami.
Westchnąłem i rozstawiłem bile na stole.
-Rozbijasz ojcze- stwierdziła Maya.
-Mamy połówki- powiedziałem, kiedy udało mi się jedną wbić.
-To zaczynamy!

 *Lena*

-Dobra, ale skoro już nas tam zaciągasz, to pokażesz nam, jak tańczysz- odezwał się Niall.
-Ja przepraszam bardzo, ale to był pomysł Harry'ego i Lou, żeby tam iść!
-Czyli co? Że nie pokażesz?- oburzył się mój chłopak- Zmieniam zdanie! Ja tam nie chcę iść!
-Zobaczymy...Louis idziesz?
-Ależ oczywiście- rozczochraniec podbiegł do mnie i wziął mnie pod rękę- Ja się nią zaopiekuję- zawołał do Loczka, który obrażony został w tyle.
Powstrzymałam śmiech.
-Dobra no, jak już tak bardzo nalegacie, to pójdę- westchnął, udając obojętność. Podbiegł do nas i oczywiście "przypadkiem" odepchnął Louis'a ode mnie, po czym złapał mnie za rękę.
-Harry?- parsknęłam.
-Tak?
-Kocham cię.
Chłopak przygarnął mnie do siebie i namiętnie pocałował. Uśmiechnęłam się delikatnie i odwzajemniłam pocałunek.
-KONIEC CZUŁOŚCI!- zawył Niall- GŁODNY SIĘ ZROBIŁEM.
-Tam na rogu masz sklep- powiedziałam, nie odrywając się od Hazzy, co wyraźnie mu się spodobało.
-Nie mam kasy- przerywał nam dalej blondynek.
-Idź z Mayą- warknął Harry.
-Ale ja też nie mam- odezwała się nieśmiało moja przyjaciółka.
-Och, chodź- pociągnęłam chłopaka za rękę- Potem dokończymy. Jak Horan głodny, to nie kłóćmy się z nim.
Harry'emu nie za bardzo spodobał się taki obrót sytuacji, ale posłusznie podreptał za mną do sklepu. Kupiłam dla każdego po rogaliku, swojego w zasadzie oddałam też Niallowi, który był mi za to niesamowicie wdzięczny.
-A jak mi jeszcze raz w czymś dzisiaj przeszkodzisz, to obiecuję, że do końca wyjazdu nic nie dostaniesz- uśmiechnęłam się słodko.
-Ohohohoho, tobie to chyba lepiej się w nic nie wtrącać- stwierdził z pełną buzią.
Pokręciłam głową ze śmiechem i wyszłam ze sklepu, gdzie czekał na nas loczek.
-Nakarmiony.
Skinęłam głową.
-A więc?- uśmiechnął się łobuzersko i objął w talii.
-Później- przygryzłam wargę, ruchem głowy wskazując na przyjaciół, dołączających do nas.

-Tu. Jest. Cudownie- wydukała Maya, gdy stanęliśmy pod sceną.
-I ty tu jesteś codziennie?- spytał Harry.
Przytaknęłam dumnie.
-Nie wierzę, że nie chciałem ci pozwolić tu przyjechać...
-Nie wracajmy do tego tematu- uśmiechnęłam się- Chcę wam kogoś przedstawić.
Ku nam zmierzała wysoka kobieta. Jej blond włosy były spięte w ciasnego koka, co idealnie eksponowało jej rysy. Poruszała się z gracją i wdziękiem.
-Witaj Leno- posłała mi przyjazny uśmiech.
-Dzień dobry- odwzajemniłam gest- Tak więc to jest moja opiekunka, a jednocześnie trenerka tańca nowoczesnego- Anabelle Cartness- przedstawiłam ją przyjaciołom- Pani Cartness, to moi przyjaciele, którzy dzięki pani znajdują się teraz z nami; Maya, Niall, Louis, Zayn, Liam i Harry.
-Trudno nie znać tych chłopców- stwierdziła Anabelle- Nie wiedziałam, że masz takich sławnych przyjaciół.
-Tak się złożyło. Przypadkowe spotkanie- wzruszyłam ramionami.
-Jesteśmy pani bardzo wdzięczni za bilety, to dla nas wiele znaczy- odezwał się, jak zawsze najrozsądniejszy Liam.
-Cała przyjemność po mojej stronie. Lena mi o was sporo opowiadała. Na pewno wasz przyjazd dodatkowo zmotywuje ją do ciężkiej pracy.
-Obijała się?- zareagował od razu Harry, karcąc mnie wzrokiem.
-Nie, skąd!
-Po prostu tęskniłam- szepnęłam.
Komuś się chyba głupio zrobiło. Zachichotałam.
-Scena jest wolna?- zmienił szybko temat.
Anabelle skinęła głową.
-Wiem, o czym myślisz i uważam, że to świetny pomysł- mrugnęła do niego.
-Christina Perri "Jar of hearts"?- spytałam, a moja instruktorka tylko uśmiechnęła się ciepło.
-Ja to umiem grać- pisnęła moja przyjaciółka- A tam stoi fortepian!
-To wskakuj na scenę- zaśmiałam się.
Pobiegła jak oparzona. Ściągnęłam moje trampki, rozciągnęłam się trochę i zajęłam miejsce na środku sceny.
-Maya, graj. LINK
 Rozbrzmiały pierwsze dźwięki piosenki, usłyszałam cudowny głos Mayi. Pierwszy krok, ruch ręką, swing, obrót. Zapomniałam o wszystkim. Słyszałam tylko muzykę. To nie ja prowadziłam ciało, to ciało prowadziło mnie.
____________________________________
10 rozdział ukończony (: dziękujemy za tyle komentarzy i wejść- AMAZAYN (: x
Oczywiście liczymy pod tym rozdziałem na tyle samo komentarzy  a nawet więcej :)
Love yaa x




12 komentarzy:

  1. To co sądze o tym opowiadaniu moge ująć w jednym słowie 'KOCHAM'. Dlatego nie mam ci się produkować ♥
    @craazygirl1D

    OdpowiedzUsuń
  2. Boże, cudowne < 3 czekałam długo na taki obrót sprawy. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Przy okazji, zapraszam do siebie ;)
    http://1dloved-opowiadanie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. To jest boskie!
    Dziewczyno niesamowicie piszesz!
    Możesz informować mnie na http://all-the-same-mistakes.blog.onet.pl/ o nowych odcinkach?
    Pozdrawiam @Vas_hapenin_

    OdpowiedzUsuń
  5. to nie tylko moje dzieło, ale też Klaudii (: x
    piszę z drugiego blooga (:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie ;) dzięki Dominika :D

      Usuń
  6. cudny;)
    chce dłuższy! heh

    OdpowiedzUsuń
  7. supersuper <3
    coraz ciekawiej :D

    [ majtuuxd.fbl.pl ]

    OdpowiedzUsuń
  8. kocham, po prostu kocham tego bloga!!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  9. kiedy 16 rozdział no ??? nie mogę się doczekać dawać dziewczyny !! ;*

    OdpowiedzUsuń